" Następnego dnia, w piątek znalazłem pod drzwiami przepyszny
kosz od Tiffany & Co. z jej wizytówką : Panna Holly Golightly, w podróży.
Na odwrocie niewprawna dłoń nabazgrała krzywym pisem
przedszkolaka : Fred, skarbie, dzięki. Przepraszam za tamten wieczór.
Zachowałeś się jak anioł. Mille tendresses - Holly.
PS. Nie będę Cię już nachodzić. Odpisałem : nachodź mnie koniecznie !
i zostawiłem kartkę pod jej drzwiami z tym, na co było mnie stać,
czyli bukietem fiołków od ulicznego sprzedawcy."
~ Truman Capote, Śniadanie u Tiffany'ego
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz