czwartek, 8 grudnia 2011

Lekcja ósma

" Nagle w powietrzu zaczęły świstać kule i Corrie oberwała. 
Kevin wrócił po nią biegiem i zaniósł do mojego domu.
Lojalność, odwaga, dobroć. Zastanawiam się, czy one też są wynalazkami człowieka, czy może po prostu są. Rozglądałam się. Homer robi listy i układa plany. Bóg jeden wie, co dla nas szykuje. Robyn czyta Biblię. Modli się cicho co wieczór. Lubię Robyn i podoba mi się jej siła wiary. Chris też coś pisze, pewnie wiersz. Nie zrozumiałam żadnego z tych, które mi dotąd pokazał - nie wiem, czy on sam je rozumie - ale zawsze próbuje wymyślić jakiś inteligentny komentarz. Fi wbija kołki, powiększając zagrodę dla kur. Lee siedzi obok mnie i stara się zbudować pułapkę na króliki. Raczej nie uda się w nią złapać królika o ilorazie inteligencji wyższym niż dziesięć, ale kto wie ? Może króliki mają jednocyfrowe ilorazy inteligencji. Tak czy siak, podoba mi się to, że co kilka minut Lee przerywa pracę, żeby pogładzić mnie
po nodze swoimi smukłymi brązowymi palcami. 
Jednego jestem pewna : musimy trzymać się razem. Chwilami doprowadzaliśmy się nawzajem do szału, ale nie chcę tu skończyć sama jak pustelnik. Wtedy to naprawkę byłoby piekło. Ludzie tak bardzo krzywdzą się nawzajem. Mózg mi podpowiada, że muszę być źli. Ale serce nadal nie jest przekonane.
Mam tylko nadzieję, że uda nam się przeżyć. "
                                                                                          John Marsden, ,, Jutro ".







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz